(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
patent do kładzenia masztu na jachcie
Michal Grodecki
2005-03-21 18:59:33 UTC
Post by kowal mieczys³aw
A tak przy okazji kładzenia masztu na Tangu mam pytanie.
Czarterujący nam Tango 780 S właściciel zalecał przed kładzeniem
masztu zdejmować bom. Zdejmowaliśmy bo faktycznie przeszkadzał. Czy
każde Tango 780 S tak ma czy tylko ten egzemplarz?
2 egzemplarze Tanga 780 S którymi pływałem również wymagają zdjęcia bomu
przed składaniem masztu.
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
Tomek Cłapa
2005-03-21 19:18:31 UTC
Dnia Mon, 21 Mar 2005 18:34:42 +0100, Michal Grodecki
Post by Michal Grodecki
Post by Zbigniew Jatkowski
Z achterem masz racje - przy kladzeniu koniecznie trzeba go trzymac i
zciagac na poklad (pomagajac sobie np. noga). Przy stawianiu nalezy
uwazac aby nie zaczepil sie o reling, rumpel itp. bo mozna cos
Dokładnie tak. I po położeniu masztu przywiązać krawatem do masztu
(razem z fałami żeby się nie telepały)z grubsza na wysokości krzyżaka
żeby nie zsunął się do wody. I pamiętać przy stawianiu o zdjęciu krawata.
I tu się podepnę... "Zaczepnie" :-) To wszystko jest prawda... Ale... czy
tego uczą na kursach?

Czy to jest TYLKO Wasze doświadczenie?
--
Pozdrawiam Tomek "też czesem pomagajęacy sobie nogą przy kładzeniu masztu"
Cłapa
----------------------------------------------------------------------
Tomek Cłapa
2005-03-21 19:22:24 UTC
Dnia Mon, 21 Mar 2005 18:34:42 +0100, Michal Grodecki
<***@usk.pk.edu.pl.wytnij.to> napisał:


[ciach]
I po położeniu masztu przywiązać krawatem do masztu
P.S. Michał !!! W tym sezonie będziemy mieli "dresów" pod krawatem :-)
Może lepiej "krawatem" :-) :-) :-)
--
Pozdrawiam Tomek Cłapa
----------------------------------------------------------------------
Michal Grodecki
2005-03-21 19:23:41 UTC
Post by Tomek Cłapa
Dnia Mon, 21 Mar 2005 18:34:42 +0100, Michal Grodecki
Post by Michal Grodecki
Post by Zbigniew Jatkowski
Z achterem masz racje - przy kladzeniu koniecznie trzeba go trzymac i
zciagac na poklad (pomagajac sobie np. noga). Przy stawianiu nalezy
uwazac aby nie zaczepil sie o reling, rumpel itp. bo mozna cos
Dokładnie tak. I po położeniu masztu przywiązać krawatem do masztu
(razem z fałami żeby się nie telepały)z grubsza na wysokości krzyżaka
żeby nie zsunął się do wody. I pamiętać przy stawianiu o zdjęciu krawata.
I tu się podepnę... "Zaczepnie" :-) To wszystko jest prawda... Ale...
czy tego uczą na kursach?
Mnie uczyli - nie pokazali ale powiedzieli co i jak robić. Kurs na żj w
89 na Kryspinowie (taka podkrakowska kałuża), na stj w 92 na
Święcajtach. Jedno o czym nie mówili to pomaganie sobie nogą - ale w
przypadku początkujących też bym tego nie polecał.
Post by Tomek Cłapa
Czy to jest TYLKO Wasze doświadczenie?
W moim przypadku - to co usłyszałem na kursie podparte własnymi
doświadczeniami i odrobiną "mechaniki stosowanej".
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
Tomek Cłapa
2005-03-21 19:32:27 UTC
Dnia Mon, 21 Mar 2005 20:25:09 +0100, Michal Grodecki
Post by Michal Grodecki
Mnie uczyli - nie pokazali ale powiedzieli co i jak robić. Kurs na żj w
89 na Kryspinowie (taka podkrakowska kałuża), na stj w 92 na
Święcajtach. Jedno o czym nie mówili to pomaganie sobie nogą - ale w
przypadku początkujących też bym tego nie polecał.
Post by Tomek Cłapa
Czy to jest TYLKO Wasze doświadczenie?
W moim przypadku - to co usłyszałem na kursie podparte własnymi
doświadczeniami i odrobiną "mechaniki stosowanej".
Aleś trafił. Ja w 80 żj, ale nikt mi nie powiedział jak to robić... :-(
Efekt taki, że taklując omegę rok później stawiałem maszt od... dziobu !!
:-)
Całe szczeście, że bosman w Borkach nad Zalewem Sulejowskim w porę
zobaczył co wyprawiam :-)
--
Pozdrawiam Tomek Cłapa
----------------------------------------------------------------------
Michal Grodecki
2005-03-21 20:01:25 UTC
Post by Tomek Cłapa
Dnia Mon, 21 Mar 2005 20:25:09 +0100, Michal Grodecki
Post by Michal Grodecki
Mnie uczyli - nie pokazali ale powiedzieli co i jak robić. Kurs na żj
w 89 na Kryspinowie (taka podkrakowska kałuża), na stj w 92 na
Święcajtach. Jedno o czym nie mówili to pomaganie sobie nogą - ale w
przypadku początkujących też bym tego nie polecał.
Post by Tomek Cłapa
Czy to jest TYLKO Wasze doświadczenie?
W moim przypadku - to co usłyszałem na kursie podparte własnymi
doświadczeniami i odrobiną "mechaniki stosowanej".
Aleś trafił. Ja w 80 żj, ale nikt mi nie powiedział jak to robić... :-(
Na obydwa kursy które robiłem narzekać nie mogę - oczywiście nie
nauczyły wszystkiego co wcześniej czy później okazało się potrzebne ale
nauczyły na tyle dużo że reszty mogłem douczać się na własnej skórze
(przy znacznej pomocy kilku osób z którymi wówczas pływałem)
jednocześnie nie ryzykując nią zbytnio.
Post by Tomek Cłapa
Efekt taki, że taklując omegę rok później stawiałem maszt od... dziobu
!! :-)
Całe szczeście, że bosman w Borkach nad Zalewem Sulejowskim w porę
zobaczył co wyprawiam :-)
Z podobnej serii - pewien właściciel Gigi zabierał się do składania
masztu w opisany poniżej sposób:
Żonie (dość drobnej postury) kazał podpierać maszt a sam zaczął
rozkręcać ściągacz przy sztagu. Dobrze że ktoś go w porę powstrzymał -
żona nie miała najmniejszych szans utrzymania masztu po rozkręcenie
ściągacza. W momencie wstrzymania akcji do całkowitego rozkręcenie (co
skończyło by sie najprawdopodobniej niekontrolowanym złożeniem się
masztu) zostały jakieś 3 obroty ściągacza...
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
Zbigniew Jatkowski
2005-03-21 20:18:39 UTC
On Mon, 21 Mar 2005 18:31:13 +0100, Michal Grodecki
Post by Michal Grodecki
Jak dla mnie większym ryzykiem jest pozostawienie wysprzęglonego silnika
- przy ciut silniejszym wietrze oznacza to niekontrolowany dryf,
bardzo prawdopodobne obrócenie burtą do fali a wtedy stawiany maszt
zaczyna telepać się niepotrzebnie obciążając cęgi. Trudno wtedy nad nim
zapanować (zwłaszcza jeżeli rozpórki do stawiania masztu nie ma lub jest
ona kategorii "oszczędnościowej").
Byc moze napisalem nieprecyzyjnie. Nie_polecam samodzielnego stawiania
masztu w rpzypadku gdy jacht nie_jest wyposazony w tzw. wanty
prowadzace (na specjalnych wspornikach w osi obrotu masztu).

Jezeli nie_ma_w_ogole patentu do kladzenia masztu lub jest tylko wytyk
- samodzielne kladzenie ciezkiego masztu grozi smiercia (powaznie), a
wnajlepszym wypadku powaznym uszkodzeniem masztu i/lub jachtu.

Samodzielnie mozna klasc i stawiac maszt TYLKO kiedy jacht ma tzw
bramke do kladzenia masztu i wanty prowadzace. W innych rpzepadkach
nie jest to bezpieczne zajecie.

Jezeli jacht jest wyposazony w odpowiednie patenty - ewentualne
ustawienie sie bokiem do fali (nie mowie o morderczym przyboju :) nie
stanowi przeszkody. Rumpel blokuje za pomoca konca talii aby nie latal
na boki. Silnik blokuje w pozycji na wprost i do dziela. Samo
polozenie masztu trwa kilkanascie sekund, wiec jacht nie zdazy sie
obrocic, gorzej jest ze stawianiem.


Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
Tomek Cłapa
2005-03-21 20:14:21 UTC
Dnia Mon, 21 Mar 2005 21:02:52 +0100, Michal Grodecki
Post by Michal Grodecki
Z podobnej serii - pewien właściciel Gigi zabierał się do składania
Żonie (dość drobnej postury) kazał podpierać maszt a sam zaczął
rozkręcać ściągacz przy sztagu. Dobrze że ktoś go w porę powstrzymał -
żona nie miała najmniejszych szans utrzymania masztu po rozkręcenie
ściągacza. W momencie wstrzymania akcji do całkowitego rozkręcenie (co
skończyło by sie najprawdopodobniej niekontrolowanym złożeniem się
masztu) zostały jakieś 3 obroty ściągacza...
A może on to robił celowo? :-) Dwa w jedym... Składa maszt i żonę :-) Amen.
--
Pozdrawiam Tomek Cłapa
----------------------------------------------------------------------
Zbigniew Jatkowski
2005-03-21 20:22:56 UTC
On Mon, 21 Mar 2005 19:47:42 +0100, "kowal mieczysław"
Post by kowal mieczys³aw
A tak przy okazji kładzenia masztu na Tangu mam pytanie.
Czarterujący nam Tango 780 S właściciel zalecał przed kładzeniem
masztu zdejmować bom. Zdejmowaliśmy bo faktycznie przeszkadzał. Czy
każde Tango 780 S tak ma czy tylko ten egzemplarz?
Zawsze zdejmujemy bom przed polozeniem masztu. Dopiero w nowym
Twisterze 36 jest odpowiedni patent umozliwiajacy polozenie masztu bez
odpinania bomu. W innych jachtach mozna uszkodzic nadbudowke lub
wylamac/wygiac zamocowanie bomu. Nawet jezeli uda nam sie polozyc
maszt z niewypietym bomem - potem ciezej jest go postawic (bom i
zagiel troche waza).


Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
Zbigniew Jatkowski
2005-03-21 20:29:50 UTC
On Mon, 21 Mar 2005 21:02:52 +0100, Michal Grodecki
Post by Michal Grodecki
Żonie (dość drobnej postury) kazał podpierać maszt a sam zaczął
rozkręcać ściągacz przy sztagu. Dobrze że ktoś go w porę powstrzymał -
żona nie miała najmniejszych szans utrzymania masztu po rozkręcenie
ściągacza.
Eeee. Bez przesady. Maszt na Gidze, jezeli o tej samej myslimy - mozna
polozyc bez zadnego patentu do kladzenia. Kiedys nie bylo zadnych
patentow to kladlo sie i na Venusce, czy Maku 707 - oczywiscie z
odpowiednia sila zalogi...


Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
Marek MAAR Grzywa
2005-03-21 20:48:10 UTC
Post by Michal Grodecki
Żonie (dość drobnej postury) kazał podpierać maszt a sam zaczął
rozkręcać ściągacz przy sztagu. Dobrze że ktoś go w porę powstrzymał -
żona nie miała najmniejszych szans utrzymania masztu po rozkręcenie
ściągacza. W momencie wstrzymania akcji do całkowitego rozkręcenie (co
skończyło by sie najprawdopodobniej niekontrolowanym złożeniem się
masztu) zostały jakieś 3 obroty ściągacza...
A jakież to *olbrzymie* siły drzemią w maszcie stojącym pionowo? Jedną
ręką by się dziewcze oparło o maszt i... generalnie na tym by się
skończyła jej praca.
Nie bardzo rozumiem co komu groziło.
--
pzdr
Maar
Wojtek Kasprzak
2005-03-21 21:04:19 UTC
On Mon, 21 Mar 2005 21:02:52 +0100, Michal Grodecki
Post by Michal Grodecki
Z podobnej serii - pewien właściciel Gigi zabierał się do składania
Żonie (dość drobnej postury) kazał podpierać maszt a sam zaczął
rozkręcać ściągacz przy sztagu. Dobrze że ktoś go w porę powstrzymał -
żona nie miała najmniejszych szans utrzymania masztu po rozkręcenie
ściągacza. W momencie wstrzymania akcji do całkowitego rozkręcenie (co
skończyło by sie najprawdopodobniej niekontrolowanym złożeniem się
masztu) zostały jakieś 3 obroty ściągacza...
Dziwna ta Giga byla jakas nie dopieszczona, Na wiekszosci GIG jest
tak. Drugi sztag doczepiony jest do kosza dziobowego ktory jest
jednoczesnie brama, Trzeba jeszcze wyczepic przednie wanty kolumnowe.
Po odkreceniu tego wszystkiego maszt stoi dalej. Jeszcze luzujemy
topwanty a pozniej pchamy maszt od przodu lub ciagniemy za achtersztag
tak gdzies do kata 70 st. pozniej juz tylko trzeba go lekko
podtrzymywac na talii i koszu dziobowym. Robi sie to w jedna osobe,
tak samo i przy stawianiu jedna osoba wystarczy.
Nigdy na Gidze nie dotykalem sie sciagaczy. Wypinacze i napinacze
olinowania i cala operacja kladzenia masztu na wodzie to ok. 30sek.
Nawet zrzucanie zagli nie bylo konieczne.
--
* Pozdrawiam, Wojtek | ***@post.pl | http://www.zeglarstwo.3miasto.pl
* Trzeba organizowac sie w stowarzyszenia i za jakis czas doprowadzic do powstania
* federacji stowarzyszen i inicjatyw ustawowawczych sprowadzajacych PZZ do roli
* dla jakiej zostal powolany, zwiazku sportowego, zajmujacego sie TYLKO sportowcami.
Michal Grodecki
2005-03-21 21:01:37 UTC
Post by Zbigniew Jatkowski
On Mon, 21 Mar 2005 21:02:52 +0100, Michal Grodecki
Post by Michal Grodecki
Żonie (dość drobnej postury) kazał podpierać maszt a sam zaczął
rozkręcać ściągacz przy sztagu. Dobrze że ktoś go w porę powstrzymał -
żona nie miała najmniejszych szans utrzymania masztu po rozkręcenie
ściągacza.
Eeee. Bez przesady. Maszt na Gidze, jezeli o tej samej myslimy - mozna
polozyc bez zadnego patentu do kladzenia. Kiedys nie bylo zadnych
patentow to kladlo sie i na Venusce, czy Maku 707 - oczywiscie z
Tylko że w tym przypadku ta siła nie była "odpowiednia"...
Pamiętam czasy kiedy szczytem mechanizacji stawiania masztu była talia
od szotów grota zakładana między sztag a sztagownik. Jaki byłem
szczęśliwy kiedy kupiłem na "pchlim targu" od Rosjan talię z 6-krotnym
przełożeniem i używałem jej jako jedynej mechanizacji do stawiania
masztu na "Orce" - a ten maszt miał swoją masę...
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
Michal Grodecki
2005-03-21 21:02:36 UTC
Post by Marek MAAR Grzywa
Post by Michal Grodecki
Żonie (dość drobnej postury) kazał podpierać maszt a sam zaczął
rozkręcać ściągacz przy sztagu. Dobrze że ktoś go w porę powstrzymał -
żona nie miała najmniejszych szans utrzymania masztu po rozkręcenie
ściągacza. W momencie wstrzymania akcji do całkowitego rozkręcenie (co
skończyło by sie najprawdopodobniej niekontrolowanym złożeniem się
masztu) zostały jakieś 3 obroty ściągacza...
A jakież to *olbrzymie* siły drzemią w maszcie stojącym pionowo? Jedną
ręką by się dziewcze oparło o maszt i... generalnie na tym by się
skończyła jej praca.
Nie bardzo rozumiem co komu groziło.
Maszt na Gidze jest trochę odchylony do tyłu. A poza tym byle drobne
zachwianie na fali i już nie jest pionowo.
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
Michal Grodecki
2005-03-21 21:05:15 UTC
Post by Zbigniew Jatkowski
On Mon, 21 Mar 2005 21:02:52 +0100, Michal Grodecki
Post by Michal Grodecki
Z podobnej serii - pewien właściciel Gigi zabierał się do składania
Żonie (dość drobnej postury) kazał podpierać maszt a sam zaczął
rozkręcać ściągacz przy sztagu. Dobrze że ktoś go w porę powstrzymał -
żona nie miała najmniejszych szans utrzymania masztu po rozkręcenie
ściągacza. W momencie wstrzymania akcji do całkowitego rozkręcenie (co
skończyło by sie najprawdopodobniej niekontrolowanym złożeniem się
masztu) zostały jakieś 3 obroty ściągacza...
Dziwna ta Giga byla jakas nie dopieszczona, Na wiekszosci GIG jest
tak. Drugi sztag doczepiony jest do kosza dziobowego ktory jest
jednoczesnie brama, Trzeba jeszcze wyczepic przednie wanty kolumnowe.
Po odkreceniu tego wszystkiego maszt stoi dalej. Jeszcze luzujemy
topwanty a pozniej pchamy maszt od przodu lub ciagniemy za achtersztag
tak gdzies do kata 70 st. pozniej juz tylko trzeba go lekko
podtrzymywac na talii i koszu dziobowym. Robi sie to w jedna osobe,
tak samo i przy stawianiu jedna osoba wystarczy.
Nigdy na Gidze nie dotykalem sie sciagaczy. Wypinacze i napinacze
olinowania i cala operacja kladzenia masztu na wodzie to ok. 30sek.
Nawet zrzucanie zagli nie bylo konieczne.
Zgadza się - właściciel nie dbał o nią specjalnie. Drugiego sztagu chyba
nie miała (ostatni raz widziałem ją w 1990 roku i mogę coś mylić).
Rozpórki do składania (bramy) na pewno nie było. Karabinka (agrafki0 na
sztagu również. Zresztą sam właściciel był niewąskim oryginałem.
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
myszek
2005-03-22 07:22:32 UTC
Post by Wojtek Kasprzak
On Mon, 21 Mar 2005 16:12:50 +0100, Tomasz Pionnier
Post by Tomasz Pionnier
Panasonik ( Tomek Pionnier )
Wszelki duch .......... :-)))
Wojtek byl szybszy - przylaczam sie :-)

pozdrowienia

krzys
--
_^..^_)_
\ /
\____/
< Poprzednia strona
Strona 2 z 2