(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
kładzenie masztu
Mariusz BereŒnicki
2006-02-05 17:14:22 UTC
Witam. Tak sobie my¶le, ¿e p³ynê w wakacje na te Mazury, a ja nigdy nie
k³ad³em masztu na jachcie (poza Omegami mo¿e) i tu siê nasuwa moje pytanie:
jak to siê robi? tzn. wiem, ¿e tali±.. ale mo¿e gdzie¶ w internecie jest
jaki¶ "poradnik" z rysunkami, albo nawet filmik? Wiem, ¿e pytanie troche
dziwne...ale spróbujcie mi to wyt³umaczyæ na ch³opski rozum, bez ³ódki
stoj±cej obok i bez mo¿liwo¶ci praktycznego pokazania...
Pozdrawiam,
Mariusz BereŒnicki
"->> mazury.info.pl
2006-02-05 17:39:44 UTC
Witam. Tak sobie myśle, że płynę w wakacje na te Mazury, a ja nigdy nie
jak to się robi? tzn. wiem, że talią.. ale może gdzieś w internecie jest
jakiś "poradnik" z rysunkami, albo nawet filmik? Wiem, że pytanie troche
dziwne...ale spróbujcie mi to wytłumaczyć na chłopski rozum, bez łódki
stojącej obok i bez możliwości praktycznego pokazania...
Pod adresem:
http://mazury.info.pl/czartery/faq.html
znjadziesz roznice pomiedzy poszczegolnymi rodzajami 'patentow' do
kladzenia masztu.

Kladzenie jest proste:
1. podchodzisz do sztagu
2. wyciagasz zawleczke/bolec (uwazajac, aby maszt nie polecial do tylu
- trzymasz wspomniana talie) - wyciagasz ODPOWIEDNIA zawleczke - znam
przypadek, gdy jeden turysta wyciagnal zawleczke PRZED bramka i walil
mu sie maszt do wody!
3. luzujesz talie i opuszczasz maszt na stojak (w zaleznosci od
zastosowanego na jachcie rodzaju patentu mozesz to robic sam lub
bedziesz potrzebowal kogos do pomocy).

Trudniejsze jest stawianie:
1. Zbierasz wszyskie wanty, achtersztag, faly itp. do kupy aby nic sie
nie zaplatalo.
2. Podrywasz maszt do gory (sama talia raczej to bedzie trudne).
3. Wybierasz talie (samodzielnie albo przy pomocy kabestanu - zalezy
od ciezaru masztu i Towje sily).
4. Przytrzymujac talie aby maszt nie polecial - zabezpieczasz
zawleczka/bolcem.

Najlepszym rodzajem patentu jest bramka z wantami prowadzacymi.

Gdybys mial jeszcze jakies pytania - pisz.

Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
Marek MAAR Grzywa
2006-02-05 18:22:33 UTC
Post by "->> mazury.info.pl
1. podchodzisz do sztagu
2. wyciagasz zawleczke/bolec (uwazajac, aby maszt nie polecial do tylu
- trzymasz wspomniana talie) - wyciagasz ODPOWIEDNIA zawleczke - znam
przypadek, gdy jeden turysta wyciagnal zawleczke PRZED bramka i walil
mu sie maszt do wody!
Pomiędzy punktami 1 a 2 zamknij suwklapę i w zależności od sposobu w
jaki grot połączony jest z masztem to:

jeśli połączenie=pełzacze wówczas
odłącz bom od masztu
koniec jeśli:-)

4. Przywiąż wanty i achtersztag do masztu (zrób tak, żeby achter nie
"ciągnął" się za łódką w wodzie) - unikniesz dzięki temu
niebezpieczeństwa wkręcenia się lin w śrubę.

Miej kogoś do pomocy przy kładzeniu masztu. W końcowej fazie kładzenia
, siły na talii są dość duże i dobrze jest gdy ktoś dodatkowo
podtrzymuje maszt.
Post by "->> mazury.info.pl
1. Zbierasz wszyskie wanty, achtersztag, faly itp. do kupy aby nic sie
nie zaplatalo.
1a. Sprawdzasz jeszcze raz, czy wszystkie krawaty trzymające stalówki
są odwiązane.
--
.: pzdr, Marek MAAR Grzywa ***@bcf.pl :.
.: http://netykieta.biohazard.waw.pl - czyli jak pisać na grupę :.
.: http://woda.biohazard.waw.pl - czyli jak nie pisać na grupę :.
Wojtek Bartoszyński
2006-02-05 18:20:26 UTC
Witam. Tak sobie myśle, że płynę w wakacje na te Mazury, a ja nigdy nie
jak to się robi? tzn. wiem, że talią.. ale może gdzieś w internecie jest
jakiś "poradnik" z rysunkami, albo nawet filmik? Wiem, że pytanie troche
dziwne...ale spróbujcie mi to wytłumaczyć na chłopski rozum, bez łódki
stojącej obok i bez możliwości praktycznego pokazania...
Jak sam zauważasz - trudno to opisać. Zatrzymaj sie po prostu przed
wejściem do kanału, śluzą, mostem i poczekaj. Poczekaj na jacht (najlepiej
tego samego typu co Twój) i zobacz jak oni to robią. Lepsze niż 1000 słów.
Nawet jak źle to będą robili - dowiesz się jak tego robić nie należy. :-)
--
pozdrawiam - Wojtek Bartoszyński
*********************************************************
*Gdyby wszyscy byli bogaci, nikt nie chciałby wiosłować.*
**********************************(przysłowie norweskie)*
Marek MAAR Grzywa
2006-02-05 18:35:44 UTC
Post by Wojtek Bartoszyński
Jak sam zauważasz - trudno to opisać. Zatrzymaj sie po prostu przed
Albo jeszcze lepiej, poproś 'pana wypożyczającego' o pokazanie jak się
kładzie maszt - nie wstydź się, to normalne, że możesz czegoś nie
wiedzieć. Jest _bardzo dużo_ rodzajów patentów, więc nic dziwnego, że
akurat tego nie znasz :)

Po tym, gdy już 'pan' Ci pokaże, przećwicz sobie kładzenie przy keji.
--
.: pzdr, Marek MAAR Grzywa ***@bcf.pl :.
.: http://netykieta.biohazard.waw.pl - czyli jak pisać na grupę :.
.: http://woda.biohazard.waw.pl - czyli jak nie pisać na grupę :.
"->> mazury.info.pl
2006-02-05 18:42:27 UTC
Poprawielm, uzupelnilem i umiescilem na stronie w FAQ:
http://mazury.info.pl/czartery/faq.html

Dla nieklikaczy - przesylam ponizej:

Opuszczanie masztu na jachcie wyposażonym w dobry 'patent' do tego
przeznaczony jest stosunkowo proste:
1. jeżeli jest taka potrzeba (zazwyczaj jest) odpinasz i zdejmujesz
bom z żaglem, kładąc go z boku przy relingach w taki sposób, aby nie
przeszkadzał; jeżeli bom wyposażony jest w lazy jack, należy uprzednio
poluzować jego linki.
2. zamknij suwklapę
3. podchodzisz do sztagu i wyciągasz zawleczkę/bolec, uważając, aby
maszt nie przewrócił się do tyłu - trzymasz w tym celu talię służącą
do opuszczania wybraną) - Pamiętaj, aby wyciągnąć odpowiednią
zawleczkę/bolec - znam przypadek, gdy turysta wyciągnął
zawleczkę/bolec przed bramką i... maszt zwalił mu się na pokład omal
nie zabijając załogi na pokładzie.
4. luzujesz talię (najlepiej poprzez kabestan) i opuszczasz maszt na
stojak/krzyżak (w zależności od zastosowanego na jachcie rodzaju
patentu do opuszczania masztu - procedurę możesz wykonać samodzielnie
lub będziesz potrzebował kogoś do pomocy).
5. przywiąż wanty, achtersztag i fały do masztu w taki sposób, aby
linki nie były w wodzie - unikniesz niebezpieczeństwa wkręcenia się
lin w śrubę lub zaczepienia o jakąś przeszkodę.

Nieco trudniejsze jest stawianie masztu:
1. wyciągasz z wody i zabezpieczasz przed zaplątaniem wszystkie liny:
wanty, achtersztag, fały itp. (w szczególności gdy jacht wyposażóny
jest w windę elektryczną - można coś uszkodzić).
2. sam lub z pomocą załogi podrywasz maszt do góry (samą talią może to
być utrudnione).
3. wybierasz talię (samodzielnie albo przy pomocy kabestanu - w
zależności od ciężaru masztu).
4. przytrzymując talię aby maszt nie przewrócił się - zabezpieczasz
bolcem/zawleczką patent przed rozłączeniem.

UWAGA
Podczas procesu opuszczania/podnoszenia masztu wszystkie dzieci
(bezwzględnie), a także pozostałe osoby, zbędne w danym momencie na
pokładzie powinny schronić się w kabinie.

Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
Michał Grodecki
2006-02-05 20:08:19 UTC
Post by "->> mazury.info.pl
Witam. Tak sobie myśle, że płynę w wakacje na te Mazury, a ja nigdy nie
jak to się robi? tzn. wiem, że talią.. ale może gdzieś w internecie jest
jakiś "poradnik" z rysunkami, albo nawet filmik? Wiem, że pytanie troche
dziwne...ale spróbujcie mi to wytłumaczyć na chłopski rozum, bez łódki
stojącej obok i bez możliwości praktycznego pokazania...
http://mazury.info.pl/czartery/faq.html
znjadziesz roznice pomiedzy poszczegolnymi rodzajami 'patentow' do
kladzenia masztu.
0. Jeżeli masz taką możliwość (a z reguły masz) luzujesz achtersztag -
oczywiście po powtórnym postawieniu trzeba go wybrać.
Post by "->> mazury.info.pl
1. podchodzisz do sztagu
2. wyciagasz zawleczke/bolec (uwazajac, aby maszt nie polecial do tylu
- trzymasz wspomniana talie) - wyciagasz ODPOWIEDNIA zawleczke - znam
przypadek, gdy jeden turysta wyciagnal zawleczke PRZED bramka i walil
mu sie maszt do wody!
Jeżeli ma kto dobrze żeby podtrzymywał masz nieco dopychając go do
przodu - masz wtedy dwie wolne ręce do manewrowania zawleczką i jej
przetyczką, która nie jest wtedy obciążona i łatwiej wychodzi.
Post by "->> mazury.info.pl
3. luzujesz talie i opuszczasz maszt na stojak (w zaleznosci od
zastosowanego na jachcie rodzaju patentu mozesz to robic sam lub
bedziesz potrzebowal kogos do pomocy).
Jeżeli lina od talii jest odpowiednio długa możesz ją puścić przez
spinlocki (jeżeli jacht je ma) i luzować z kokpitu.

Przy stawianiu masztu w razie potrzeby linę możesz puścić przez kabestan
i pomóc sobie korbą (jeżeli jest - ja ze sobą wożę).

BHP - w czasie stawiania / kładzenia masztu nikt nie stoi na jego drodze
- tfu tfu tfu odpukać, jak coś strzeli to lepiej nie być na drodze
lecącego masztu. Nie stawać na suwklapie - lubi pęknąć!
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
J. Magiera
2006-02-06 09:53:14 UTC
Post by Marek MAAR Grzywa
Post by "->> mazury.info.pl
1. podchodzisz do sztagu
2. wyciagasz zawleczke/bolec (uwazajac, aby maszt nie polecial do tylu
Pomiędzy punktami 1 a 2 zamknij suwklapę i w zależności od sposobu w
Pomiędzy punktami 1 a 2 dobrze jest jeszcze zrzucić i wyszeklować, a
najlepiej zdjąć foka. Kiedyś próbowałem z fokiem. Było beznadziejnie.
Nie polecam.
J.
"->> mazury.info.pl
2006-02-06 10:18:36 UTC
On Mon, 06 Feb 2006 10:53:14 +0100, "J. Magiera"
Post by J. Magiera
Pomiędzy punktami 1 a 2 dobrze jest jeszcze zrzucić i wyszeklować, a
najlepiej zdjąć foka. Kiedyś próbowałem z fokiem. Było beznadziejnie.
Nie polecam.
Jezeli fok jest na rolerze lub na SZTYWNYM sztagu nie polecam tego
robic.
Malo tego - jezeli jest sztywny sztag - nie wolno dopuscic do
zbytniego poluzowania talii po polozeniu masztu (sztywny sztag musi
byc caly czas napiety), bo mozna go wygiąc i tym samym uszkodzic lub
nawet zlamac (wysokie koszty).

Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
J. Magiera
2006-02-06 10:32:28 UTC
Post by "->> mazury.info.pl
On Mon, 06 Feb 2006 10:53:14 +0100, "J. Magiera"
Post by J. Magiera
Pomiędzy punktami 1 a 2 dobrze jest jeszcze zrzucić i wyszeklować, a
najlepiej zdjąć foka. Kiedyś próbowałem z fokiem. Było beznadziejnie.
Nie polecam.
Jezeli fok jest na rolerze lub na SZTYWNYM sztagu nie polecam tego
robic.
Miałem na myśli fok na zwykłym sztagu, szeklowany rogiem halsowym do
pokładu. Ciągle jeszcze często spotykane.
J.
Michał Grodecki
2006-02-06 10:48:14 UTC
Post by J. Magiera
Post by Marek MAAR Grzywa
Post by "->> mazury.info.pl
1. podchodzisz do sztagu
2. wyciagasz zawleczke/bolec (uwazajac, aby maszt nie polecial do tylu
Pomiędzy punktami 1 a 2 zamknij suwklapę i w zależności od sposobu w
Pomiędzy punktami 1 a 2 dobrze jest jeszcze zrzucić i wyszeklować, a
najlepiej zdjąć foka. Kiedyś próbowałem z fokiem. Było beznadziejnie.
A z tym to bywa różnie. Róg halsowy foka może być przyszeklowany do
sztagownika (i wtedy trzeba go odszeklować) albo do bramki (wtedy nie
trzeba). Wskazane zebranie foka do kupki krawatami żeby się nie pałętał.
Przy rolfoku problemu oczywiście nie ma.
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
Michał Grodecki
2006-02-06 10:57:56 UTC
Post by "->> mazury.info.pl
On Mon, 06 Feb 2006 10:53:14 +0100, "J. Magiera"
Post by J. Magiera
Pomiędzy punktami 1 a 2 dobrze jest jeszcze zrzucić i wyszeklować, a
najlepiej zdjąć foka. Kiedyś próbowałem z fokiem. Było beznadziejnie.
Nie polecam.
Jezeli fok jest na rolerze lub na SZTYWNYM sztagu nie polecam tego
robic.
Malo tego - jezeli jest sztywny sztag - nie wolno dopuscic do
zbytniego poluzowania talii po polozeniu masztu (sztywny sztag musi
byc caly czas napiety), bo mozna go wygiąc i tym samym uszkodzic lub
nawet zlamac (wysokie koszty).
Dokładnie - trzeba napiąć talię i zaknagować.
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
Mariusz BereŒnicki
2006-02-06 16:06:06 UTC
Mia³em na my¶li fok na zwyk³ym sztagu, szeklowany rogiem halsowym do
pok³adu. Ci±gle jeszcze czêsto spotykane.
J.
Fok jest na rolerze, na sztywnym sztagu:) W sumie o to tez chcia³em spytaæ,
co je¶li w³a¶nie jest na rolerze.
Pozdrawiam,
Mariusz BereŒnicki
"->> mazury.info.pl
2006-02-06 16:30:53 UTC
Fok jest na rolerze, na sztywnym sztagu:) W sumie o to tez chciałem spytać,
co jeśli właśnie jest na rolerze.
Odpowiedz - dwa posty wyzej. Nie dopuscic do wygiecia sztagu.

Pozdrawiam
Zbigniew Jatkowski
http://mazury.info.pl
wacław
2006-02-06 16:36:16 UTC
Post by "->> mazury.info.pl
Jezeli fok jest na rolerze lub na SZTYWNYM sztagu
Polecam dokładnie stanąć w linii wiatru i lekko (luźno) zrolować. Uwaga
zasadniczo do właścicieli jachtów z owym wynalazkiem.

Sztywne zrolowanie na pierwszy rzut wzmacnia urządzenie podczas "marszu" ale
to niestety wróży kłopoty.

Owe kłopoty, to przecinanie dakronu w miejscach połączenia poszczególnych
elementów.

Szczególnie szkodliwe, jeżeli połączenia już są odkształcone, a wystarczy 2
czy 3 przemarsze na poluzowanym fale bramki i mamy pewne" cięcie.
Post by "->> mazury.info.pl
Malo tego - jezeli jest sztywny sztag - [,,,] bo mozna go wygiąc
Na pewno wygina na połączeniach. Wszystkie znane mi tego typu urządzenia
"siadają".
Post by "->> mazury.info.pl
nawet zlamac (wysokie koszty).
Znam osobiście tylko dwa rolery, które faktycznie można złamać. Są one
"własnej" produkcji. Konstruktorzy nie znali jeszcze zasad działania tego, i
nie wprowadzili do środka stalówki.

Obecne firmowe, a takie ja posiadam, mając "linę w środku" są praktycznie
nie zniszczalne za wyjątkiem odkształceń na połączeniach. Uwaga gubią się
śrubki spinające elementy. Kluczyk trzeba mieć pod ręką lub silikon podczas
montażu.

Niemniej po analizie wypowiedzi, jedno chyba umknęło uwadze , albo ja nie
zauważyłem.

Ktoś pisze o "korbie" kabestanowej, jest jeszcze napęd elektryczny i ten
pospolity "ciągnij linę".

Stopień skomplikowania rośnie wraz ze wzrostem zastosowanej techniki.
Najbezpieczniejszy napęd, to "ciągnij Franek".

Elektryczny plasuje się na końcu.

To co ja mam z doświadczenia.

Zawsze lub prawie zawsze wanty podchodzą pod listy wózków szotowych. Jeżeli
brak jest "nosków" na listwach, to dwa razy byłem świadkiem, jak wantę
dosłownie koniec listwy bez noska obciął, podczas "Frankowego kręcenia
korbą". Jeszcze szybciej to się dzieje przy napędzie elektrycznym.

Po drugie, wszyscy prawie wszystko napisali, tylko chyba umknęła mej uwadze
wielkość jachtu i stawianie masztu pod falę, co jest standardem.

Tu kolejne przykre doświadczenia.

Jak dziób napotka nawet niewielką falę, to wytyk czy bramka gnie się w pół.

Efekt, maszt spada na głowę i jest dobrze jak nie łamie się po trafieniu na
kosz rufowy lub podporę. Dwa, jakie miałem wątpliwą przyjemność obserwować,
zrobiły się nieco okrągłe, po wcześniejszym wyłamaniu suwklapy.

Dlatego też, lepiej "to coś" odsunąć, pomimo, że klapa wydaje się pomocna
podczas asekurowania podczas podnoszenia czy kładzenia masztu.

Obecnie na większych jachtach wzmacnia się ramiona bramek dodatkowymi
"żeberkami".

Ostatni drobiazg. Najmniej niespodzianek mamy, jak jeden załogant siada
sobie na koszu dziobowym (nogi poza zasięg bramki), odpina przetyczkę,
pomału podnosi bramkę i spokojnie prowadzi do zasięgu rąk a następnie za fał
(w obie strony). Obsługujący fał w kokpicie ma więcej szans na zwrócenie
uwagi na inne drobiazgi, bo mniej musi przykładać wysiłku do fału i
oczywiście zawsze mamy dodatkową asekurację, która jest pomocna przy bujaniu
bocznym, kiedy ów załogant poprzez zmianę nacisku na ramię bramki, w pewnym
sensie równoważy odchylenia masztu na boki.

Uwaga, najniebezpieczniejsze położenie masztu to jakieś 45 stopni pochylenia
do pokładu. Najczęściej dochodzi tu do wyrwania z pokładu jednego z ramion
bramki.
--
Pozdrawiam,

Wacław Nieśmiały
marjer
2006-02-06 21:38:42 UTC
Post by "->> mazury.info.pl
3. Wybierasz talie (samodzielnie albo przy pomocy kabestanu - zalezy
od ciezaru masztu i Towje sily).
podczas tego punktu kontrolujesz wszysykie liny:
- wanty lubia sie zaczepic np o kabestan
- achtersztag zaczepia o rumpel, rece i nogi sterujacego
- szoty foka lubia wejsc pod piete masztu
Jaromir Rowinski
2006-02-10 00:18:51 UTC
Witam. Tak sobie myśle, że płynę w wakacje na te Mazury, a ja nigdy nie
kładłem masztu na jachcie (poza Omegami może) i tu się nasuwa moje
jak to się robi? tzn. wiem, że talią.. ale może gdzieś w internecie jest
jakiś "poradnik" z rysunkami, albo nawet filmik? Wiem, że pytanie troche
dziwne...ale spróbujcie mi to wytłumaczyć na chłopski rozum, bez łódki
stojącej obok i bez możliwości praktycznego pokazania...
Może jednak po prostu stanowczo poproś osobę wynajmującą/użyczającą
ci łódkę o pokazanie w praktyce "jak to się robi".
Możesz nawet zastrzec chęć otrzymania takigo instruktażu już w
rozmowie o wypożyczeniu jachtu.
Przed samodzielnym "pierwszym razem" poświęć 1/2h. na praktyczne
przećwiczenie opuszczania i stawiania masztu, na początek gdzieś w
spokoju, przy kei - to będzie dobrze zainwestowane 1/2h...
W ostateczności podpatruj innych, choć rozwiązania wytyku, bramki, talii,
mocowania foka, konieczności (lub nie) zdejmowania bomu, ew. luzowania
want, etc. - różnią się sporo pomiędzy konkretnymi łódkami.
Nie przeceniaj umiejetnosci osób z jakimi płyniesz - jakkolwik dobrze
wykonany układ kłazenia masztu "mazurskiego" powinien dać obslużyć
się jednoosobowo.
Mi zdarzało się stawiać i kłaść mocno ciężki "morski" maszt na "Nefrycie"
albo na całkiem sporych "Wigrach", _bez_żadnego_wytyku_, tylko przy
pomocy żony i paruletniego syna. Z dobrym planowaniem i to jest możliwe ;-)
Zawsze kończyło się dobrze, ale czasem po "akcji" miałem reflekje o tym,
że wakacje nie są po to by się stresować... No nie są, nieprawdaż ? :-)))
BTW - sporo zależy od tego o jakiej wilkości łódce mówisz.
Na Mikro czy małej Sasance rzecz da się dokonać siłami 2 średnio
sprawnych fizycznie osób - bez wytyku nawet. Na łódce 7-8m siły są
parukrotnie
większe.

Koniecznie poproś, żeby Ci pokazano ;-)) Naprawdę nie wstyd !

Ahoj
--
Jaromir Rowiński
http://www.zeglarstwo.sail-ho.pl/grupowic/grupowic.htm#129